Od zauroczenia do miłości

Zakochanie jest na chwilę, a miłość na zawsze. Po drodze jest jeszcze zauroczenie. Teoretycznie sprawa jest prosta. Jednak, gdy postać chłopca przyprawia dziewczynę o „motylki w brzuchu”, a jej widok generuje w nim przyspieszone tętno i w ogóle cały szereg innych objawów łudząco przypominających tremę, wówczas rozum i serce mieszają się ze sobą, a głowę zajmują wyłącznie myśli i marzenia o niej, o nim.

Kocham - to jedno z najważniejszych ludzkich słów. Zarazem jest najbardziej pojemnym znaczeniowo.

Już same tylko reakcje zmysłowe wywołane jedynie widokiem postaci mogą zostać tak właśnie nazwane. Młody człowiek tak ma, że może „kochać” osobę, której nawet nie zdążył jeszcze poznać z imienia.

Cóż dopiero powiedzieć o wielkiej miłości 16-latków, którzy „są ze sobą” już od miesiąca. Czas nie ma tu większego znaczenia. Liczy się tylko to, że oni „są razem”, że się „naprawdę” kochają. Mniejsza o to, że mało o sobie wiedzą, że nie są w stanie powiedzieć, co ich tak naprawdę łączy i do czego to wszystko ich zaprowadzi.

Chociaż zauroczeni przeżywają miłość inaczej niż zakochani, jednych i drudzy mają wspólny kierunek, ku któremu zdążają. Jest on wyznaczony przez powszechne wśród ludzi pragnienie, aby znaleźć miłość jedyną na całe życie. Zauroczenie i zakochanie są środkiem. Celem jest bezinteresowne darowanie siebie komuś jedynemu i na zawsze.

Może Cię zainteresować

Newsletter

Zapisz się do newsletterabądź zawsze na bieżąco!