Życie i płeć człowieka

 

ŻYCIE JAKO RUCH SAMOISTNY RZECZY

Zasadniczą cechą wszystkich elementów składowych otaczającego nas świata (kosmosu) jest to, że istnieją. Równie powszechnym atrybutem jest zmienność[1]. Tak jak nie ma w rzeczywistości rzeczy nieistniejących[2], tak zarazem wszystko, co istnieje, porusza się lub jest poruszane. Powstawanie, wzost, zanikanie, rozpad, zmiana położenia to różne postaci ruchu. Najszersze pole znaczeniowe tego pojęcia bardzo wiele przemian zachodzących w świecie realnym przedmiotów[3] i zjawisk.

Przypisanie istnienia i ruchu do każdego bytu (bez wyjątku) nie oznacza, że wszystkie one mają istnieć i poruszać w jeden i ten sam sposób. Widoczna gołym okiem różnorodność elementów składowych oraz przemian wszechświata naprowadza nas na kolejną cechę charakteryzującą wszystko, co istnieje. Chodzi o właściwą każdej rzeczy jej własną istotę. Jest ona jakby synonimem istnienia. Albowiem rzeczy są realne nie tyle przez samo istnienie, ile przez istnienie dedykowane i powiązane z taką, a nie inną istotą.

O ile złożenie danego bytu z istnienia i istoty jest ścisłe[4], o tyle ruch rzeczy z ich istot wypływać może, choć nie musi. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z istotami żywymi. W drugim z martwą naturą.

Weźmy przykład samochodu. Jak wiadomo istnieje on po to, aby jeździć. Został wyposażony w cały zespół rozmaitych elementów, takich jak chociażby silnik i kierownica. Są one niezbędne, czyli istotne. Bez nich nie byłby autem. Jednakże żadna z części samochodowych nie jest w stanie wprawić go w ruch[5]. Paliwo nie jest potrzebne do tego, żeby pojazd istniał, lecz aby jeździł. Siła napędowa auta nie bierze się zatem z elementów tworzących jego istotę. Choć służy do jeżdżenia, samochód jest przedmiotem martwym.

Podobną obserwacją możemy poczynić w odniesieniu do humaoida. Jest to rodzaj robota człekokształtnego. On również może istnieć w stanie nieczynnym. Działanie zawdzięcza programowi sterującemu, bez którego – owszem fukcjonować nie może, lecz istnieć – jak najbardziej.

Inaczej rzecz się ma z ukwiałem. Jest to - jak wiadomo - zwierzę osiadłe. Przynależy do rzędu koralowców. Żyje pojedynczo, najczęściej przytwierdzone podeszwą (tarczą czepną) do podłoża, co znacząco obniża jego możliwości mobilne. Nie oznacza to bynajmniej, że ruch tego stworzenia jest upośledzony. Ograniczenia dotyczą wyłącznie przemieszczania się. Ukwiał oddycha, przetwarza pokarm, rozmnaża się, wzrasta, marnieje. Wszystko to są formy ruchu o własnych siłach, czyli takich, które tkwią w nim jako ukwiale; w jego istocie, zwanej także naturą[6].

Analizując treści elementarnych pojęć: istnienie, istota i ruch dochodzimy do odpowiedzi na pytanie, co to jest życie. Drogę takiego rozumowania, którą jeszcze w Starożytności zapoczątkował Arystoteles, do końca przeszedł Tomasz z Akwinu (Średniowiecze): „Ostatecznie więc: te istoty należy uważać żyjące, które w sobie mają siłę żywotną, prącą je do ruchu i do jakiegoś działania; nie można zaś uważać za żyjące te istoty, w których naturze nie ma siły żywotnej pobudzającej do jakiegoś ruchu lub działania, chyba na sposób podobieństwa, czyli przenośnie.” (S.Th.I z 18. a.1)

POCHODZENIE ŻYCIA

Przykładem rzeczy martwej jest z pewnością kamienna rzeźba. Do jej wykonania rzeźbiarz użył odpowiedniego materiału. Po obróbce przez artystę kamień stał się rzeźbą. Przedtem był odłamkiem skalnym. Teraz jest monumentalnym posągiem.

Istotę każdej rzeczy możemy opisać za pomocą dwóch pojęć: materii i formy. Materiał skalny raz może być pospolitym kamieniem, to znów stać się rzeźbą. Przemiana polega na tym, że temu samemu materiałowi wyjściowemu została nadana inna forma. W tym przypadku dokonało się to poprzez rzeźbienie.

Powstawanie organizmów żywych zachodzi na drodze rozmnażania. Jest żelazną regułą, że potomstwo należy tego samego gatunku, co rodzice. Różnice pomiędzy osobnikami mieszczą się wyłącznie w jego ramach. Poszczególna jednostka jest zarazem nosicielem cech gatunkowych jak i indywidualnych[7]. Gatunek bowiem ma wielu przedstawicieli, z których każdy jest całkiem inną jego aktualizacją. Tu również mówimy o złożeniu materii i formy. Tak jak rzeźbiarz nadał kamieniowi taką, a nie inną formę wg własnego pomysłu, tak podczas rozmnażania „wzorzec” cech istotnych (gatunkowych) formuje odpowiednią materię organiczną do bycia nowym przedstawicielem danego gatunku.

Potomstwo powstaje jako zarodek, który będzie przechodził kolejne stadia rozwojowe. Na każdym z nich będzie tym samym jednostkowym organizmem, podlegającym zarazem ciągłym zmianom. Wzrastanie, dojrzewanie, dorastanie to formy ruchu, mające źródło w naturze danego organizmu, gdyż prowadzą do aktualizacji jego cech gatunkowych. Te zaś jako całość są czynnikiem formującymi jego istotę.

Rzeźba w kamieniu jest dziełem ukończonym. Sama z siebie się nie porusza. Może być przenoszona z miejsca na miejsce, albo podlegać erozji, lecz jedynie pod wpływem działania sił w stosunku do niej zewnętrznych. Muzea na całym świecie pełne są rzeźb starożytnych, które „nadgryzł ząb czasu” (Wenus z Milo). Jednakże to, co pozostało nadal przypomina pierwowzór[8].

Żywe stworzenia również na swój sposób „kruszeją”. Jednak w przeciwieństwie do zniszczonego posągu, organizm po śmierci jest już nie do uratowania. Widzimy, że istnienie organizmów żywych nie jest powiązane - jak w przypadku przedmiotów martwych - z trwaniem tworzącej je materii. Rzeźby istnieją tak długo, aż całkiem się nie rozpadną. Ciało - mimo, że w momencie śmierci natychmiast się nie rozpada - przestaje być żywym osobnikiem, do którego należało. Zatem istnienie żywego organizmu nie jest umocowane w materii organicznej, lecz w tym, co ją formuje do bycia istotą żywą.

Nie oznacza to bynajmniej, że istnienie organizmów żywych wypływa wprost z ich istoty. Gdyby tak było, wszystkie istoty żywe istniałyby wiecznie. Z drugiej strony istota i istnienie żadnej rzeczy nie występują osobno, w oderwaniu. Rzeczywistość tworzą jedynie byty złożone, czyli takie, które mają własną istotę, ale tylko wówczas, gdy istnieją[9]. Dopiero o takich podmiotach można orzekać, że są i jakie są.

Istnieją jako materia ożywiona. Istnieć przestają, gdy od materii odłączy się czynnik ją ożywiający. Obserwacja tych prawidłowości skłoniła Arystotelesa[10] do zaproponowania pojęcia duszy jako niecielesnego składnika organizmów żywych, który stanowi początek i zasadę ich życia, czyli istnienia.

Wraz ze śmiercią rozpoczyna się nieodwracalny rozkład organizmu. To wskazuje ponad wszelką wątpliwość, że czynnik ożywiający ciało nie ma natury materialnej. W przeciwnym wypadku udałoby się go w końcu zidentyfikować i podjąć wreszcie skuteczne próby przywracania umarłych do życia. Ludzkość od zawsze poszukiwała odpowiedzi na pytanie, co tak naprawdę jest źródłem życia w człowieku. Upatrywano go w różnych częściach ciała: nerkach, wątrobie, krwi, sercu. Współcześnie za organ taki bywa uważany mózg. Jednakże i ten, podobnie jak inne narządy po śmierci ulega całkowitemu rozpadowi. Najdłużej pozostają kości. Nieraz po wielu latach można zidentyfikować DNA osoby, do której należały. Może zatem w genomie ludzkim ukryta jest siła żywotna, o której pisał św. Tomasz? Negatywna odpowiedź na tak postawione pytanie jest przesądzona.

Początkiem i zasadą życia nie jest materia organiczna, lecz zidentyfikowana jeszcze w starożytności niematerialna forma. Została nazwa duszą. Jest równie jak ciało rzeczywista, choć w przeciwieństwie do niego niematerialna, czyli duchowa właśnie. Nie istnieje od ciała niezależnie, lecz wraz z nim tworzy substancję istoty żywej. Posiadają ją zarówno róża, ukwiał, mrówka, słoń i oczywiście człowiek, jako też każde najmniejsze żywe stworzenie.

PIERWSZE I DRUGIE PRAWO BIOLOGICZNE[11]

Żyjąc wprawdzie samodzielnie, żaden organizm nie jest jednak samowystarczalny. Musi pozostawać w stałym kontakcie ze środowiskiem zewnętrznym, skąd czerpie składniki niezbędne do życia, takie jak: pokarm, woda, powietrze, ciepło. Z punktu widzenia organizmu są one potrzebami, bez zaspokojenia których nie będzie żył i wzrastał. Niedobory składników pokarmowych, wody, tlenu, ciepła wywołują odpowiednie reakcje, które nazywamy popędami. To właśnie one kierują zachowaniami żywego organizmu. Kresem działania stymulowanego przez popęd jest zaspokojenie odpowiedniej potrzeby, poprzez dostarczenie i przyswojenie brakujących składników. Zazwyczaj dokonuje się to z równoczesnym zniszczeniem źródła, z którego pochodzą. Tak stanowi tzw. pierwsze prawo biologiczne.

Z kolei w myśl drugiego prawa biologicznego istnieje taka potrzeba, której zaspokojenie nie polega na wchłonięciu jakiegoś składnika pozyskanego kosztem zniszczenia źródła. Przeciwnie powodowany popędem do zaspokojenia tej potrzeby osobnik niejako wychodzi z siebie, aby się ze źródłem połączyć. Chodzi tu mianowicie o potrzebę seksualną. Dochodzi ona do głosu jako popęd seksualny. Przejawia się w tym, że osobniki dymorficzne łączą się w pary.

Łączenie się z innymi osobnikami zachodzi już przy realizacji celów, wynikających z pierwszego prawa biologicznego. Zachowanie życia indywidualnego jest bowiem niemożliwe w pojedynkę. Organizmy żywe podlegają nie tylko procesom rozwoju, ale i starzenia. Zaledwie przez jakiś czas są sile wieku. Aby do niego dojść, potrzebują wsparcia innych osobników i bardziej jeszcze potem, gdy „schodzą ze sceny”. Dochodzi do tego zmęczenie, konieczność snu, podatność na choroby, niebezpieczeństwa wynikające z nabywania doświadczeń metodą prób i błędów. Te i wiele innych okoliczności sprawiają, że osobniki żywe żyją gromadnie[12]. Wspólnie zdobywają pożywienie, bronią się przed zagrożeniami, itp. Dzięki temu lepiej chronią własne życie.

Jednakże żaden osobnik - nawet najlepiej zaopatrzony we wszystkie niezbędne składniki i warunki przetrwania - nie jest w stanie życia swego zachować na zawsze. Jeżeli celem życia jest żyć (bez końca), to musi się ono odradzać w nowych osobnikach danego gatunku. Z tego punktu widzenia potomstwo należy do tego samego koszyka potrzeb, co np. pokarm, woda, powietrze[13]. Nazwiemy je podstawowymi, gdyż są niezbędne do życia i przetrwania tak pojedynczych osobników jak i gatunku. Ich niedobory wywołują reakcje organizmu, które nazwaliśmy popędami. W tym kontekście popęd seksualny możemy określić jako reakcję organizmów żywych na „niedobory” potomstwa[14]. Popęd seksualny obejmuje nie tylko samo dążenie do zespolenia, ale również zespolone życie i działania na rzecz potomstwa.[15]

Nie samym zatem „chlebem” żyje organizm. Istotną właściwością żywego osobnika jest nie tylko metabolizm, ale również płciowość[16]. Podczas gdy pierwsze prawo biologiczne[17] wymaga zniszczenia źródła w celu pozyskania składników odżywczych dla podtrzymania własnego życia, to drugie mówi raczej o oddaniu siebie dla poczęcia, urodzenia i wychowania nowego życia. Oba te prawa odnoszą się również do życia człowieka, które bierze początek z duszy rozumnej.

Prawo zachowania życia osoby

Znamienne dla ludzi jest pragnienie szczęścia[18], które nigdy się nie kończy. Stoi to w oczywistej sprzeczności z powszechnym (w skali historycznej) i nieuchronnym (w wymiarze indywidualnym) zjawiskiem śmierci. Nawet gdyby udało się zaspokoić wszystkie potrzeby niezbędne do życia, organizm nie stanie się przez to nieśmiertelny[19]. Mimo to - wbrew biblijnemu: „w proch się obrócisz”[20] - starożytny poeta twierdzi: „nie wszystek umarłem”[21]. Na przekór twardym uwarunkowaniom doczesności, wciąż na nowo rodzi się pragnienie, by ją przekroczyć i żyć wiecznie.

Ta sama dusza, która „wywołuje” pragnienie szczęścia, pomaga również je zaspokoić. Dzięki niej właśnie człowiek może odkryć, że żyje za sprawą stwórcy. Sam stwórca bywa rozmaicie definiowany. Jednakże postać taka obecna jest w każdej kulturze. Towarzyszy ludziom wszystkich epok od najdawniejszych czasów aż po współczesność. Rozumna z nim więź jest ludziom konieczna do życia[22]. „Nie samym chlebem żyje[23]” każdy człowiek, bez względu na religię i wyznanie.

Rozumna płeć człowieka.

Ludzie łączą się w pary dymorficzne na całe życie. Owszem, służy to rodzeniu i wychowaniu potomstwa. Jednakże (w odróżnieniu od zwierząt) po spełnieniu tego zadania żywot ludzkich par wcale się nie kończy. Życie we dwoje okazuje się być samo w sobie przejawem życia. Jest ono zatem - zgodnie z definicją św. Tomasza - efektem działania siły tkwiącej w naturze człowieka. Siła tą jest płeć, gdyż łączenie się w pary jest wynikiem przyciągania tego, co męskie z tym, co kobiece[24].

Męskość/kobiecość należy zatem do istoty człowieczeństwa. Ludzka płeć tym się wyróżnia, że jest rozumna. Przejawia się to w tym, że ludzie łączą się w pary na drodze zaślubin[25]. Tak oto dochodzi do głosu pełnia możliwości tkwiących w męskości/kobiecości. Dzięki temu, że człowiek jest płciowy może złożyć siebie w darze na wyłączność i na zawsze. Owszem, poprzez dar z siebie staje się w pełni sobą właśnie jako mężczyzna, albo kobieta. W porządku natury zachodzi w relacji do osoby płci przeciwnej (komplementarnej). W porządku łaski także w relacji do Osoby Stworzyciela[26].

W tym właśnie wyraża się rozumność życia ludzkiego, że przekracza nie tylko ramy doczesności (więź ze stwórcą), ale także jednostkowość organizmu, w którym jest zakotwiczone, aby złożyć siebie w darze drugiemu (więź małżeńska).

Płeć zatem jest istotną właściwością żywego organizmu człowieka, która sprawia, że ludzie łączą się w pary dymorficzne na całe życie.

 

Wiesław Gajewski

 


[1] Heraklit był nawet skłonny przyznać pierwszeństwo płynności przed istnieniem. Uznał, że podstawowym sposobem istnienia rzeczy jest zmienność (Pantha rhei)

[2] Świat realny jest utworzony właśnie z tego (i tylko tego), co istnieje. Podział rzeczy na istniejące i nieistniejące może mieć miejsce co najwyżej w wyobraźni.

[3] Za autora tego pojęcia uważa się Arystotelesa

[4] Świat natury składa się wyłącznie z istniejących istot - rzeczy złożonych, zwanych substancjami. Podstawowy ich opis polega na wskazaniu tego, co dla nich istotne, czyli tego przez co są takie, jakie są.

[5] Czy jednak, aby istnieć, samochód koniecznie musi jeździć? Oczywiście nie.

[6] Istota odnosi się do tego, czym dana rzecz jest. Natura zaś to właściwy danej istocie sposób istnienia,
albo działania.

[7] Nie są one do siebie sprowadzalne, ani nie wynikają z siebie automatycznie. Z tego, że człowiek musi mieć oczy nie wynika, że są one niebieskie.

[8] Dysponując projektami lub ich opisami można nawet rzeźby odtwarzać. Nie będą one już tymi samymi, ale zawsze będzie można wskazać elementy zachowane z oryginałów.

[9] Nazywamy je przygodnymi dla podkreślenie, że nie zawierają w sobie przyczyny własnego istnienia.

[10] „Istnieć znaczy dla jestestw żywych to samo, co żyć; lecz przyczyną i zasadą życia jest dusza.” (Arystoteles, O duszy)

[11] O ile pierwsze prawo biologii odnosi się do procesów pozyskiwania i przyswajania energii niezbędnej do życia, o tyle drugie mówi o tym, na co w pierwszej kolejności jest ona wydatkowana. Tu koło zaczyna się zamykać. Bowiem pojedynczy osobnik nawet najlepiej zaopatrzony we wszystkie niezbędne składniki nie jest w stanie życia swego zachować na zawsze. Wszystko, co może zdziałać w tym zakresie, to przekazać je potomstwu.

[12] Poza nielicznymi wyjątkami potwierdzającymi regułę.

[13] Tak jak bez nich nie przetrwa pojedynczy żywy osobnik, tak bez potomstwa nie przetrwa życie danego gatunku.

[14] Możliwość uzupełnienie tych niedoborów daje właśnie płeć.

[15] Jest to jedyny sposób zachowania gatunku (przedłużenia życia) osobników dymorficznych.

[16] Z jednej strony profiluje ona organizm jako męski lub żeński. Z drugiej zaś skłania osobniki dymorficzne do zespalania się w pary.

[17] Pierwsza prawo biologiczne odnosi się do zachowania życia pojedynczego osobnika; drugie do zachowania gatunku

[18] (S.Th. I-II z. 1-5).

[19] Suma wszystkich zaspokojonych potrzeb, życia w nieskończoność nie przedłuży.

[20] Rdz.3,19

[21] Horacy, Pieśń III "Exegi monumentum"

[22] Przyczyna zaistnienia nie leży w mocy człowieka. Nie ma on nad nią żadnej władzy. Zarazem bez żywotnej z Tą przyczyną więzi nie przeżyje ani sekundy. Jeśli pragnie żyć jak najdłużej (najlepiej wiecznie), powinien ją jakoś obłaskawiać.

[23] Mt.4,2

[24] Właśnie w tym, że ludzie (w odróżnienie od zwierząt) łączą się w pary na całe życie wyraża się rozumny walor płci człowieka.

[25] We wszystkich znanych nam kulturach znajdziemy solenne formy zaślubin. Ich treścią jest związanie ze sobą nowożeńców na całe życie. (por. F.Adamski, Rodzina między sacrum a profanum, Poznań 1987)

[26] Osoby konsekrowane uczą małżonków, jaka jest pełna miara płci człowieka. Małżonkowie wobec osób konsekrowanych są świadectwem, że oblubieńczy dar z siebie wyraża się pełnią własnej płciowości.

Może Cię zainteresować

Newsletter

Zapisz się do newsletterabądź zawsze na bieżąco!